Gumowa piłka o średnicy 125mm produkcji Mr Babache.
Wydaje się, że jest to sprzęt niezbyt interesujący...nic bardziej mylnego.
Ze względu na duże rozmiary i średnią wagę, piłka bardzo przyjemnie zachowuje się przy kontakcie z ciałem,
przez co lekko i miło robi się nią bodyrolle oraz izolacje.
Minusem tego produktu jest materiał z którego z jest zrobiona.
Guma przy każdym dropie bardzo szybko się brudzi i zbiera po drodze wszystkie małe paprochy, kamyczki i inne brudy, które trzeba za każdym razem usuwać.
Ponieważ te wszystkie dodatki czuje się na skórze i pozostawiają nieprzyjemne uczucie,
że coś tam chrobocze między piłką a ciałem.
Na początku dziwnie mi się nią trenowało ze względu na znaczną różnicę w wadze i rozmiarze,
ale po kilku chwilach się przyzwyczaiłem.
W porównaniu do contact peacha (pustego) żongluje się nią o wiele lepiej i pewniej,
jednak nie ma większego sensu wypełnianie owej piłki gdyż waga przekroczy 1kg i wykonywać jakiekolwiek tricki będzie bardzo ciężko i boleśnie.
Moim zdaniem, piłka ta jest świetna dla początkujących ponieważ łatwo można nauczyć się tricków (bodyrolle,izolacje etc.) oraz dla ludzi, którzy występują na scenie ze względu na wielkość, a co za tym idzie lepszą widoczność.
Ogólne wrażenia po testowaniu tego produktu pozostały pozytywne nawet pomimo materiału z którego została zrobiona.
Podsumowując, Body rolling ball jest piłką przyjemną dla użytkownika początkującego jak i zaawansowanego gdzie po zakupieniu napewno nie będzie on żałować wyadnych pieniędzy.
autor: Jogi
Dodano: 10/10/09 | 0 komentarzy | Czytaj dalej...
Z przyjemnością informujemy, że na stronie kijowa.pl pojawiła się recenzja Contact Staff produkcji Gory napisana przez Yameso.
Zachęcamy do przeczytania, szczególnie dlatego, że recenzja ma charakter bardzo humorystyczny!
Dodano: 03/12/08 | 0 komentarzy | Czytaj dalej...
autor: uiek
Jakiś czas temu,
oferta szwajcarskiej firmy Mister Babache
powiększyła się m.in. o nowy model diabolo o wdzięcznej nazwie Tornado.
Diabełek ten to mniejszy i młodszy brat najlepszego diabolo tej firmy – Finesse.
Zresztą, gdy spojrzymy na Tornado z daleka i nie będziemy mieli obok niego innej zabawki do porównania, możemy łatwo pomylić oba modele, gdyż ich kształt i wygląd są niemalże identyczne. Jedyne co różni obydwie zabawki to ich rozmiar i waga – Finesse G3 ma wysokość 13cm i średnicę 13,5 cm podczas gdy wysokość i średnica Tornado to odpowiednio 12,3cm i 11,9cm. Jak widać różnice są naprawdę niewielkie i wynoszą nie więcej jak półtora centymetra. Podobnie też jest z wagą obu modeli – Tornado jest lżejsze od Finesse zaledwie o 29gram!
Tornado wykonane jest z tego samego materiału co jego „starszy brat” – z hirexu. W związku z tym posiada te same wady i zalety co on – miski łatwo jest utrzymać w czystości, zachowują one żywe kolory przez stosunkowo długi czas. Nie wiem natomiast jak jest z odkształcaniem się misek, które ma miejsce po długim użytkowaniu Finesse, kiedy to miski przestają być okrągłe a robią się jajowate. Można odnieść wrażenie, że materiał z którego wykonane jest Tornado jest twardszy, przez co możliwe jest, że odkształcenie nie wystąpi, jednak trudno to sprawdzić na modelu, który jest w ofercie firmy od niedawna.
Posługując się analogią można powiedzieć, że Tornado jest tym dla Finesse, co Jazz dla Circusa. Jednak różnice w wielkości Tornada i Finesse są mniejsze niż pomiędzy Jazz a Cirrusem. Co więcej, mamy tutaj do czynienia z innym istotnym aspektem, który działa na korzyść Tornada – środek. Otóż całe „wnętrze” diabolo, czyli pisaty, tuleja, podkładki, śruba itd. są identyczne jak w Finesse. Co to oznacza? Ano dużo – otóż wszystkie dostępne Evolution Kity do Finesse pasują do Tornado! A więc do świeżo wyprodukowanego diabolo możemy już dokupić sobie tuleję do fingergrindów, diody, obciążenia, czy plastikowe podkładki, sprawiające, że diabolo „błyszczy”. Jest to znaczący atut względem Jazza, do którego nie można na razie kupić żadnych Tunning Kitów (przynajmniej oficjalnych od Henrysa, gdyż dostępne są Leicht Kity zaprojektowane przez Jurgena).
A jak się kręci owym diabolo? Dosyć dobrze. Co do wywarzenia nie można mieć zastrzeżeń, a to w sumie najważniejsze. W sumie „prowadzi” się je tak samo jak Finesse, wiec wszyscy miłośnicy tego modelu na pewno docenią młodszego brata. Owszem Tornado jest mniejsze i lżejsze, dlatego osoby przyzwyczajone do większych modeli będą musiały się „przestawić”, bo w przeciwnym wypadku część trików może im początkowo nie wychodzić.
Wszystkie powyższe aspekty sprawiają, że Tornado okazuje się być stosunkowo dobrym produktem (chociaż i tak wolę moje Circusy ;o) ) – od początku mamy do czynienia z produktem, do którego można dokupić zestawy dodatkowe. Co więcej, jeżeli przesiądziemy się na większy model to nie musimy ich wyrzucać (jeżeli kupimy Finesse, gdyż w momencie zakupu diabolo innej firmy sprawa wygląda zupełnie inaczej)! Jest to o tyle ważne, że można w ten sposób zaoszczędzić znaczną kwotę pieniędzy. Co więcej, jeżeli zapowiedzi okażą się prawdziwe, cena Tornado ma nie przekraczać 70zł (40zł taniej niż Jazz i 50zł taniej niż Finesse) dzięki czemu wysokiej jakości diabolo będzie dostępne w przystępnej cenie. Wszystkie osoby, pragnące rozpocząć przygodę z diabełkami będą mogły spokojnie po nie sięgnąć.

Dodano: 25/08/08 | 0 komentarzy | Czytaj dalej...
Dostałam niedawno malutką książeczkę składającą się niemal z samych rysunków i kilku linijek tekstu będących podpisami do rysunków (w 2 językach)...
Książeczka okazała się być cząstką kolekcji Karla-Heinz Ziethen,
żonglera znanego w latach 70' i 80' z licznych artykułów przesyłanych do IJA oraz licznych książek o historii żonglerki, które pisze do dziś.
Książka sama w sobie po raz pierwszy opublikowana była w 1988r i była tym, co Karl sam uznał za najlepsze z jego kolekcji książek, zdjęć i obrazków związanych z żonglerką.
Sama książeczka jest również formą kopalni historii o żonglerach. Można tam znaleźć rewelacyjne karykatury żonglerów, pokazów i zachowań artystów.
Niektóre z tych obrazków pochodzą z I połowy XX wieku, a to, kogo parodiują, może dużo powiedzieć o poziomie żonglerki w tamtym czasie.
Książeczka sama w sobie tryska humorem, może rozbawić każdego żonglera i zwykłego człowieka.
Polecam każdemu!!!
Dodano: 30/10/07 | 0 komentarzy | Czytaj dalej...
Autor: Grace
...aż głowa boli co na tym filmie się wyrabia...
Kupiłam tę płytkę nie wiedząc o niej nic, poza nazwą i grupą, która występuje
- Peapot Team mówiło samo za siebie
Film może dosyć stary, ale wciąż aktualny.
To, co można na niej znaleźć to 41 minut niesamowitych trików opartych na głowie Balans maczugami, czy piłka w pozycji top of the head... to jakby podstawy, coś banalnego, bez czego oczywiście ani rusz przy tym, co się dzieje, jednak wydającego się czymś oczywistym w porównaniu do tamtejszych trików.{mosimage}
Jay Gilligan,
Erik Aberg,
Maksim Komaro,
Patrick Mcguire,
Ville Walo
i goście specjalni...
Nazwiska, które mówią same za siebie
i pozwalają oczekiwać czegoś nowatorskiego,
bardzo trudnego, zaskakującego!!!
Dokładnie taki jest ten film.
Artyści odkrywają nowe zastosowania w żonglerce, dla takich części ciała jak: oczy, czoło, szczęka, broda, nos, policzki, uszy, skroń i czoło
41 minut, mogło by się wydawać być stosunkowo krótkim czasem.
Jednak przy takiej intensywności nowych trików, pomysłów, motywów...
wystarczy na długie ćwiczenia.
Do tego galeria zdjęć z planu filmowego.
To, co mnie urzekło, to sposób w jaki wszystkie występujące tam osoby się tym bawią, czerpią z tego wielką radość, robią rzeczy absurdalne "bo tak".
A taka bijąca od nich radość udziela się widzom.
Jedynym minusem jest dość wysoka cena, jednak chyba wszelkie dvd żonglerskie nie są najtańsze
Ogólnie film polecam początkującym szukającym inspiracji,
jak i zaawansowanym,
którzy pragną nauczyć się czegoś nowego z pogranicza żonglerki kontaktowej, eksperymentalnej i zabawy!!!
Dodano: 05/10/07 | 0 komentarzy | Czytaj dalej...
Portal |
Ostatnie
|